Dziewczyna zerknęła na matkę siedzącą w drugim końcu stołu.

otaczającą ją szkarłatną chmurą.
przekonany, że trzeba się cieszyć każdym dniem. O nie. Żadne tam bzdury o świetle. Żadne
Ledwie oddychała, wpatrywała się w jeden punkt.
– Słyszałem.
Jasne.
śmiertelnie poważnie.
ciemno-rude włosy złocą się w słońcu. Odwróciła się i posłała mu przez ramię uśmiech.
musimy spróbować.
przeczucie mnie nie myli, że wcale mi się to nie spodoba?
Barmanka spojrzała na niego jak na idiotę.
Na plastikowych przekładkach widniały krwawe smugi, pamiątki po kroplach krwi roztartych
kilkakrotnie nie użył prezerwatywy, kilka razy namiętność wzięła górę na rozsądkiem. A
odgarnęła mokre włosy z oczu. Czterdzieści długości. Pochwaliła się za wytrwałość, gdy
Czas ucieka. Już niedługo O1ivia będzie błagała o życie. Na razie na to za wcześnie. Nie

objęła wzrokiem resztę. Mężczyzna był wysoki i szczupły, lecz atletycznie zbudowany. Miał

mieściło mu się w głowie, że zaczyna nowe życie z małym dzieckiem.
Wracała, zmieniła oddech wraz ze zmianą stylu. Zapadała noc, księżyc stał wysoko na
– Musi gdzieś być. Trzeba tylko szukać, myśląc jak ten dupek, a znajdziesz go. Myśl jak

Bentz zadzwonił z kalifornijskiej autostrady.

Milczała przez całą tyradę matki, tak że Alexandra prawie zapomniała o jej obecności.
- Proszę mi powiedzieć, panno Delacroix, co najbardziej pani w sobie lubi?
Uniosła głowę i spojrzała mu w oczy. Bryce odpowiedział pocałunkiem.

Bentz przełknął złośliwą odpowiedź. Powietrze przecięła ważka. W jego obecnym stanie

umierającej.
- Kochanie, bardzo cię pragnę - wyznał.
W chwilę po wejściu dopadł ją rozhisteryzowany menedżer.